AI w pracy biurowej: szansa czy zagrożenie?
Sztuczna inteligencja jest dziś w centrum każdej rozmowy o przyszłości rynku pracy. Zwłaszcza w segmencie białych kołnierzyków. Z jednej strony ma ona ułatwiać wykonywanie obowiązków biurowych, z drugiej jednak strony istnieje ryzyko, że zacznie robić to lepiej od człowieka i w konsekwencji go zastąpi. Czy rzeczywiście jest się czego bać? I jak sami pracownicy biurowi postrzegają wpływ sztucznej inteligencji na swoje zawodowe perspektywy? Zdania są podzielone, ale na pewno nie możemy mówić o hurraoptymizmie.
Czy białe kołnierzyki potrafią w AI?
AI odmienia się dziś przez wszystkie przypadki, a debata o jej wpływie na rynek pracy najgłośniej wybrzmiewa na korytarzach korporacyjnych biurowców – w środowisku białych kołnierzyków. Wszyscy są zgodni, że sztuczna inteligencja jeszcze sporo namiesza na rynku pracy. Tymczasem sami zainteresowani czują się na te zmiany zaskakująco nieprzygotowani. Pokazuje to badanie zrealizowane przez SW Research na zlecenie OLX Praca w lutym 2026 roku na grupie 626 pracowników biurowych.
Największa grupa badanych, bo aż 42 proc., nie potrafi w ogóle ocenić swojego przygotowania. Można z tego wyciągnąć wniosek, że korzystanie z narzędzi AI w codziennej pracy to jedno, a poczucie gotowości na głębsze zmiany, które sztuczna inteligencja przyniesie na rynek pracy, to zupełnie co innego.
Być może ten technologiczny wyścig za bardzo się rozkręcił? Tempo zmian jest tak wysokie, że trudno za nimi nadążyć. W tak dynamicznej scenerii rzeczywiście ciężko znaleźć punkt zaczepienia.
Spora grupa go jednak znalazła. 33 proc. ocenia swoje kompetencje w tym obszarze jako raczej wystarczające, ale tylko 5 proc. jest o nich zdecydowanie przekonanych. Niepokoi jednak, że co piąty badany przyznaje wprost, iż przygotowany nie jest.
Interesujący detal możemy zaobserwować przy podziale na płeć. Otóż to mężczyźni częściej niż kobiety przyznają, że nie są w stanie oszacować własnego przygotowania na zmiany wynikające z AI.
Czy to przejaw większej niepewności, czy mniejszej skłonności do przyznawania się do słabości? Trudno rozstrzygnąć. Tak czy inaczej, pewności siebie w tym temacie nie ma po żadnej ze stron.
Sztuczny przyjaciel czy prawdziwy wróg?
Skoro pracownicy biurowi nie czują się specjalnie przygotowani na erę AI, moglibyśmy się spodziewać, że temat wywołuje w nich przynajmniej odrobinę niepokoju. Tymczasem mamy niespodziankę – dominującą postawą jest neutralność.
Aż 45 proc. badanych uważa, że rozwój sztucznej inteligencji nie przyniesie im ani szczególnych korzyści zawodowych, ani też nie zagrozi ich miejscu pracy. Dla nich to nie wróg czy sojusznik. Ot, narzędzie jak każde inne. A druga połowa? Przewagę mają pesymiści. 26 proc. ocenia wpływ AI na swoją karierę negatywnie, 22 proc. pozytywnie. Różnica niewielka, ale wymowna.
Dane nie malują obrazu branży ogarniętej paniką przed sztuczną inteligencją. Obawy są, ale do powszechnej bojaźni daleko.
Oczywiście widoczne są też różnice w podejściu ze względu na płeć. Z raportu przygotowanego przez OLX Praca wynika, że mężczyźni patrzą na AI nieco przychylniejszym okiem niż kobiety. 25 proc. z nich ocenia jej potencjalny wpływ na własną przyszłość zawodową pozytywnie, natomiast wśród pań ten odsetek wynosi 20 proc.
To ciekawe, jeśli zestawimy to z wcześniej podaną informacją, że panowie częściej nie potrafią ocenić własnych kompetencji związanych z obsługą sztucznej inteligencji. Czyżby panie pewniej stąpały po tej cyfrowej ziemi niż ich biurowi koledzy?
Im niżej w hierarchii, tym większy strach
Neutralność to jednak średnia, a średnia rzadko pokazuje rzeczywisty obraz sytuacji. Gdy spojrzeć na dane przez pryzmat zajmowanego stanowiska, obraz staje się znacznie bardziej zróżnicowany. Bo punkt widzenia zależy tu od miejsca w hierarchii zawodowej.
Na szczycie panuje względny optymizm. Menedżerowie wyższego szczebla w 30 proc. oceniają wpływ AI na ich stanowiska pracy pozytywnie. Negatywną wizję dla samych siebie kreśli tylko 19 proc z nich. Bardzo zbliżone wyniki możemy zaobserwować wśród menedżerów średniego szczebla: 29 proc. pozytywnie, 21 proc. negatywnie. To jedyne dwie grupy, w których optymiści wyraźnie przeważają nad pesymistami.
Im niżej, tym gorzej. U menedżerów niższego szczebla pesymiści wygrywają z optymistami w stosunku 28 do 22 proc, ale prawdziwą falę czarnowidztwa raport OLX Praca przedstawia w grupie starszych specjalistów. Tylko 16 proc. jest zdania, że AI pomoże im w karierze, zaś 28 proc. widzi w sztucznej inteligencji kłodę, o którą na pewnym etapie rozwoju zawodowego się potkną.
Wniosek? Im niższe stanowisko, tym większe poczucie zagrożenia związanego z rozwojem AI. Można to zrozumieć. Decyzje o tym, kto i co zostanie zautomatyzowane, zapadają na górze. Na dole pozostaje zdecydowanie więcej niepewności.
Cyfrowi tubylcy, ale bez mapy
Największym paradoksem, który odsłaniają wyniki badania, są jednak młodsi specjaliści. To pokolenie, które dorastało z technologią jako stałym elementem życia, które smartfon traktuje jak przedłużenie ręki i dla którego nowe aplikacje nie są wyzwaniem, tylko codziennością.
A jednak to właśnie oni czują się najgorzej przygotowani na zderzenie z AI. 29 proc. młodszych specjalistów przyznaje wprost, że do tych zmian nie są przygotowani. W innych grupach zawodowych podobną deklarację składa ok. 20 proc. ankietowanych. Tylko 2–3 proc. najmłodszych czuje pełne przygotowanie.
To poczucie braku przygotowania przekłada się bezpośrednio na ocenę własnej zawodowej przyszłości. Co trzeci młodszy specjalista twierdzi, że sztuczna inteligencja wpłynie na jego karierę negatywnie. To najwyższy wynik ze wszystkich badanych grup.
Skąd ten pesymizm? Odpowiedź nasuwa się sama. Proste prace biurowe i najmniej skomplikowane zadania, od których zazwyczaj zaczyna się karierę białego kołnierzyka, należą do tych najłatwiejszych do zautomatyzowania.
Tam, gdzie zazwyczaj wszyscy zaczynają karierę, AI będzie miało największe pole do popisu. Widać to po sygnałach napływających z wielu branż, na przykład IT, gdzie status juniora w ostatnich latach bardzo stracił na znaczeniu – eufemistycznie rzecz ujmując. Jak podaje Business Insider, udział ofert juniorskich w IT spadł z 8 proc. w 2023 r. do 5,3 proc. w 2025 r. To pokłosie szerszego zastosowania sztucznej inteligencji. [1]
Z dużej chmury mały deszcz
Na koniec warto jednak wyjść z tunelu wybrukowanego pesymizmem i spojrzeć na całość z nieco szerszej perspektywy. Bo choć obawy pracowników biurowych są zrozumiałe, rzeczywistość okazała się dotychczas znacznie mniej dramatyczna niż najczarniejsze scenariusze.
Wbrew prognozom sprzed kilku lat rozwój AI nie doprowadził do masowych redukcji zatrudnienia w sektorze białych kołnierzyków. Zmienił natomiast charakter pracy biurowej w wielu branżach i wymusił redefinicję kompetencji.
Pracodawcy coraz głośniej mówią o tym, że skuteczne wykorzystanie nowych narzędzi wymaga kompetentnych ludzi, nie zastępuje ich. To dobra wiadomość. A przynajmniej dobra dla tych wszystkich pracowników biurowych, którzy są gotowi do poszerzania zakresu swoich cyfrowych umiejętności. Oni mogą nie tylko nie stracić, lecz wręcz umocnić swoją pozycję.
A dla tych zastygłych w bezruchu? Rynek pracy nie stoi w miejscu. Zamiast zastanawiać się, czy AI jest zagrożeniem, lepiej zadać sobie inne pytanie: jakie kompetencje rozwinąć, żeby stać się jej sojusznikiem, a nie potencjalną ofiarą.